Translations in context of "temu odstawiłam" in Polish-English from Reverso Context: A drugie, że 2 tygodnie temu odstawiłam C20, żeby sprawdzić działanie serum z 5% niacynamidem - ale o tym niedługo:) Witam wszystkich! Wszyscy zauważyli, że bardzo dużo schudłam i zaczęli bombardować mnie pytaniami. Ze wszystkich sił próbowałam każdemu odpowiadać i każdego wspierać, ale nie udało mi się – przy takiej ilości odpowiedzi, musiałabym „zamieszkać w sieci“. Najbolje je ako možete da nabavite domaće, tek pomuženo, proceđeno mleko koje treba siriti još onako mlako. Ako ga kupite rashlađeno, obavezno ga polako ugrejte na oko 30C stepeni, mešajući sve vreme da bi grejanje bilo ravnomerno. Recept za sir. U mlako mleko sipajte 2 kašike sirila i dobro promešajte pa poklopite. Ostavite ga da Dokładnie z wiórek wyciskałam łyżką mleko; Przełożyłam wiórki ponownie do miski i zalałam je pozostałymi dwiema szklankami wody - powtórzyłam czynność blendowania i przeciskania łyżką mleka; Powstałe mleko przelałam do 1 litrowego słoika, które wcześniej wyparzyłam; Mleko w lodówce można przechowywać do 3 dni 2,039 likes, 154 comments - Anna Powierza (@aniapowierza) on Instagram: "Mnie z depresji wyciągnęły leki. Nie wiem, czy gdyby nie farmakoterapia, byłabym tu Ja w zeszłym roku zawzięłam się w sobie i schudłam 10 kg i taki mam zamiar w tym roku. Z racji częstych chorób, leżenia w domu bądź w szpitalu - tyłam. Jadłam i tyłam. Waga wróciła i aktualnie staram się wrócić do poprzedniego stanu. Cześć, zapraszam na kolejnego vloga, a w nim efekty mojego odchudzania po pierwszym tygodniu. Zapraszam do oglądania! ;)Instagram: https://www.instagram.com/ Subskrybuj by być na bieżąco wwwyoutubecomsubscriptioncenteradduserkajmanowa Kontakt kajmanowagmailcom httpsyoutubeemupwbvywIUPlease Subscribe httpswwwyoutub Gdybym dostała 10 zł za każde usłyszane “odstawiłam węglowodany i schudłam”, “na diecie nie wolno jeść chleba” itp. – byłabym już milionerką! Węglowodany są głównym źródłem pożywienia dla organizmu. Jeżeli ktoś z Was chciałby pójść podobną ścieżką, niech o tym pamięta. Niech pamięta też o tym, że najważniejsze jest Ja, moje samopoczucie, co się sprawdziło u jednej osoby, nie musi się sprawdzić u drugiej. To, że ja schudłam 4 kg w miesiąc, nie oznacza, że u Was musi być tak samo. ucgefSB. Kiedy rodzina pukała się w czoło, ja się zawzięłam! Mam trójkę dzieci, pracę i obowiązki, ale nie zamierzałam poddać się tak łatwo. Zaczęłam o siebie dbać a po niedługim czasie w moje ręce trafiła niezwykła metoda na odchudzanie. Wystarczyły 4 tygodnie, aby koleżanki nie dawały mi spokoju z pytaniami: “Jak Ty to robisz?!”. Niedawno skończyłam 42 lat – opowiada Pani Magdalena ze Słupska – nie ukrywam, że ta 40-stka była znacząca. Moja najstarsza córka zaczęła dorastać i czułam, że nie dotrzymuję jej kroku. Ona chciała jeździć na rolkach, kiedy ja bałam się wyjść z domu dalej niż do najbliższego sklepu spożywczego oddalonego od domu o 200 metrów. Zaczęłam wspominać lata swojej młodości – wakacje na spływach kajakowych, ferie na nartach… nigdy nie myślałam o tym, że kiedyś moja dzienna aktywność ograniczy się do chodzenia na przystanek autobusowy. Postanowiłam: najwyższy czas to zmienić! Problem ze schudnięciem po 40-stce Kto jest w moim wieku ten wie, że metabolizm po 40 roku życia słabnie. Kiedy 3 lata temu urodziłam syna Tadeusza, nie mogłam dojść do siebie. W czasie ciąży utyłam aż 30 kilogramów! Z drobnej i pełnej życia kobiety zamieniłam się w… potwora. Patrzyłam w lustro i nie widziałam w tym smutnym odbiciu siebie. Na dodatek byłam wiecznie zmęczona, mój organizm zaczął nabierać wody. Kiedy zaczęłam mieć stany depresyjne i przestał mnie cieszyć czas z najbliższymi obiecałam sobie – moje ciało nie może mieć nade mną władzy. Muszę coś zmienić. Uśmiech losu? Sytuacja w kraju wywołana pandemią nie ułatwiała sprawy – zamknięte kluby fitness, zakaz wychodzenia z domu skutecznie utrudniały walkę o piękną sylwetkę. Nie wierzyłam, że tylko ja mierzę się z tym problemem. I miałam rację, na forach internetowych aż roiło się od kobiet z podobnym doświadczeniem. Nie dawało mi to spokoju. “Czy to możliwe, że w dobie XXI wieku nie ma skutecznego leku na przybieranie dodatkowych kilogramów?!”. Okazało się, że gdy tylko zainteresowałam się tematem, rozwiązanie niemal pojawiło się samo. Jak to możliwe, że schudłam 16 kg w 30 dni? Niestety genetyka oprócz skłonności do tycia obciążyła mnie również zaburzeniami hormonalnymi. Diagnoza – niedoczynność tarczycy, tzw. choroba Hashimoto. Żadne leki nie wchodziły w grę, bałam się o swoje zdrowie. Na szczęście okazało się, że na rynku istnieje rewolucyjna metoda na odchudzanie, dzięki której schudłam aż 16 kg w 30 dni! Ale nie musicie wierzyć mi na słowo, metoda broni się sama. A najważniejsze – jest całkowicie naturalna i bezpieczna dla zdrowia. 100% skuteczności z natury Sekretem skuteczności plastrów odchudzających jest ich w 100% naturalny skład. Receptura opiera się na składnikach, które od wieków służyły naszym przodkom w medycynie naturalnej i ziołolecznictwie. Plastry odchudzające składają się z: – guarany – jagód acai – garcinia cambogia – zielonej herbaty – pieprzu cayenne Z formuły skorzystała również Pani Jolanta: Od kilku lat mam własną kancelarię prawną, a kto ma swoją firmę wie, że to nie przelewki. Niestety stres i praca po 12 godzin dziennie nie sprzyjają zachowaniu zgrabnej figury. Nie miałam czasu chodzić na siłownię, czy jeść co 3 godziny – dzień był dobry, jeśli udało mi się przespać 6 godzin. Któraś klientka pochwaliła mi się jednak, że udało jej się schudnąć 3 kg w ostatnim tygodniu. Mówiła, że to zasługa plastrów odchudzających nowej technologii. Po wygranej rozprawie, dostałam od niej paczkę plastrów jako podarek. Choć na początku byłam sceptyczna, widzę, że ciało jest mniej “napompowane” wodą, a ja jestem jakaś taka smuklejsza i pełna energii… Minęło dopiero kilka dni, z wagi zeszło już 2,5 kg a to dopiero początek. Co za ulga, że nie muszę wybierać między sukcesem zawodowym a zgrabną figurą! Dlatego nie obawiajcie się, żadne leki nie stoją na przeszkodzie, aby skorzystać z dobrodziejstwa rewolucyjnego działania plastrów odchudzających – to sama natura! Jak działa innowacyjna formuła na odchudzanie? Po pierwsze: guarana znana jest ze swoich właściwości pobudzających, dzięki czemu mobilizuje metabolizm do szybszej pracy. Po drugie: bogate w przeciwutleniacze jagody acai działają przeciwzapalnie, dzięki czemu służą w profilaktyce nowotworowej. Są również bogate w błonnik, zwiększający uczucie sytości. Dzięki temu zapomnisz o podjadaniu! Po trzecie: garcinia cambogia zawiera kwas hydroksycytrynowy (HCA), który sprzyja kontrolowaniu wagi ciała oraz poziomu tkanki tłuszczowej. Jak używać plastrów odchudzających? Użycie plastrów na odchudzanie jest niezwykle intuicyjne. Wystarczy, że codziennie nakleisz plaster na ciało i dopilnujesz, aby dobrze przywarł. Najlepiej nakleić plaster przed snem, aby metabolizm został odblokowany na poziomie komórkowym i pracował na pełnych obrotach – nawet jeśli Ty śpisz w najlepsze! Pamiętaj jednak, żeby za każdym razem naklejać plaster w innym miejscu. Technologia plastrów odchudzających jest niezwykle zaawansowana, a przy tym zupełnie bezpieczna dla zdrowia. Chcesz odzyskać szczupłą sylwetkę? Aby schudnąć nawet 16 kg w 30 dni i spalić zbędny tłuszcz, wystarczy zakupić formułę plastrów na odchudzanie. Ja już zrobiłam pierwszy krok i odzyskałam dawną siebie. To najlepszym moment na zmiany w Twoim życiu. Skorzystaj z dofinansowania i doświadcz zmiany na lepsze! Zamów plastry odchudzające i pozbądź się zbędnych kilogramów bez wychodzenia z domu. Jeżeli czytasz ten post to na pewno jesteś już na tyle zdeterminowana by podjąć walkę ze swoimi zbędnymi kilogramami/ centymetrami, albo brakuje Ci motywacji, którą mam nadzieję w tym poście odnajdziesz! Celowo w tytule wspominam o niedoczynności tarczycy. Dużo osób zmagających się z tą chorobą przybiera na wadze/ ma problemy z chudnięciem i tak samo było w moim przypadku. Na moje szczęście w miarę szybko zostałam zdiagnozowana (po około pół roku) i zaczęłam leczenie od 1 maja Początkowo 1/4 50 mg tabletki Letroxu, a po 4 dniach 1/2 - czyli 25 mg i na takiej dawce jestem do dziś dnia. Patrząc na to, że schudłam, ta dawka jest i tak większa, niż wtedy, gdy zaczynałam leczenie. Letrox to syntetyczny hormon tarczycy tak jak Euthyrox, ale nie zawiera w składzie laktozy, którą po konsultacji lekarskiej również wykluczyłam z jadłospisu (ale o tym dokładniej opowiem później). Od tej pory komfort mojego życia zmienił się diametralnie! Zniknęło zmęczenie, senność, apatia, mdłości, bóle brzucha i szereg innych uprzykrzających życie dolegliwości. Mam więcej siły i chęci do samego w sobie życia. W zeszłym tygodniu zrobiłam potrzebne badania i udałam się na kontrolę i lekarz również odnotował zmianę na +. Dobra, ale nie wystarczy łykać leki by schudnąć, to dopiero początek długiej drogi! Warto uzbroić się w cierpliwość. Schudłam 5,2 kg w 3 miesiące, oraz wiele centymetrów w obwodach: w biuście - 6 cm; pod biustem: - 5 cm; w tali: - 6 cm; w pasie na wysokości pępka: - 7 cm; na wysokości kości biodrowych: - 5 cm; w biodrach najszerszym miejscu: - 6 cm; w udzie najszerszym miejscu: - 3 cm; na środku uda: - 2,5 cm; nad kolanem: - 3,5 cm; w łydce: - 1 cm. Startowałam z wagi 65 kg przy wzroście 163 cm. BMI - prawidłowe, lecz ja nie wyglądałam już korzystnie, niektóre osoby pytały się nawet czy nie jestem w ciąży, bo zaokrągliłam się tu i tam. Jeżeli Ty masz większą masę początkową może się okazać, że schudniesz szybciej lub Aby schudnąć trzeba doprowadzić do deficytu kalorii w ciągu doby. Czyli więcej energii wydatkować niż przyjmować w pożywieniu (najlepiej mniej jeść i więcej się ruszać). To ile spalamy kalorii w ciągu doby zależy od wielu czynników: płci, wieku, aktualnej masy ciała, pracy i aktywności fizycznej. Więc dla każdej osoby podstawowe zapotrzebowanie kaloryczne będzie inne. Jeżeli zmagasz się z nadprogramowymi kilogramami, świadczy to o tym, że jesz za dużo - lub złej jakości produkty. Nie wierzysz? Tyje się przyjemniej i szybciej niż chudnie. Wystarczy 7 dni pod rząd zjeść o 1000 kcal (lub 30 dni po 250 kcal) więcej niż potrzebujesz i jeden kilogram do przodu! Przykładowo duża paczka chipsów (160 gram) zawiera ponad 900 kcal. Tyle samo kalorii jakbyś zjadła 3 pączki albo 3 kotlety z indyka smażone w panierce albo 3 kawałki pizzy. Albo 32 pomidory! czego raczej nie uda Ci się zjeść tak łatwo w tak szybkim czasie jak chipsy. Przypomnij sobie wszystkie spożywcze grzeszki i pocieszanie się czekoladą. Skoro już zaczęłam to skończę myśl: dzienne zapotrzebowanie kalorii bardzo łatwo obliczyć, są nawet specjalne kalkulatory w internecie, które zrobią to za nas. I warto się z tym zapoznać, bo na pewno się przyda w komponowaniu nowej diety. Mówiąc dieta mam na myśli styl odżywiania - Twój nowy styl odżywiania, który ma odmienić Twoje życie. Można by się jeszcze pokusić na liczenie węglowodanów, białek i tłuszczy, ale to już wyższa szkoła jazdy. Którą nie każdy ogarnia i nie każdy musi, na chłopski rozum orientujemy się co gdzie znajdziemy. W swojej diecie nie ważę każdego posiłku, ani nie obliczam codziennie kaloryczności, ale orientacyjnie od czasu do czasu sprawdzam, czy jem wystarczającą ilość czy nie pofolgowałam sobie za dużo. Przerabiałam w życiu różne diety (w tym te zdrowe, które polecam: vitalia, potreningu), więc mam już jako takie pojęcie co z czym łączyć i w jakich ilościach, a co lepiej unikać. Teraz na co dzień, przy wyborze posiłków kieruję się intuicją, jakkolwiek to głupio brzmi, wybieram to na co mam ochotę spośród zdrowych posiłków. Nie rezygnuję nawet z jedzenia na mieście, tam również można znaleźć fit opcje;) Nie wychodzę z domu bez śniadania. Jem ok. 5-6 posiłków dziennie. Nie koniecznie małych objętościowo, bo jak już wyżej wspomniałam 200 kcal warzyw zajmie dużo więcej miejsca niż porcja frytek o tej samej kaloryczności. Jem kiedy zaczynam czuć się głodna i kończę zanim jeszcze poczuję się w pełni syta. Jem ogromne ilości owoców świeżych i suszonych bez zwracania uwagi na porę dnia. Owoce skutecznie hamują apetyt na słodycze i na 100% są mniej szkodzące niż syrop glukozowo-fruktozowy w kupnych słodyczach. Jen dużo warzyw pod różną postacią głównie na obiad, kolację. Zainteresowałam się dosyć mocno dietą wegańską i próbuję coraz to więcej przepisów. Można się od Wegan sporo nauczyć! Jadam kasze, ryż ale i makarony czy ziemniaki na obiad. One same w sobie nie tuczą, ważne z czym się je połączy. Chleb nie więcej niż 3-4 kromki w ciągu dnia. Nie jem laktozy czyli: mleka, śmietan, masła, serów żółtych, twarogów, jogurtów, kefirów, maślanek i nic co zawiera w sobie mleko (czyli odchodzą najbardziej tuczące i kuszące smaczki: pizza, tosty, lody na bazie śmietany, ciasta z kremem itd.) Zamiast masła smaruję pieczywo awokado (ze szczypiorkiem smakuje obłędnie!), albo przeróżnymi humusami czy pastami z fasoli, którymi zaraziłam również małżonka. Nie piję alkoholu. Przez ostatnie 3 miesiące wypiłam jedynie 2 wina i 3 piwa, gdzie wcześniej spokojnie mogłabym tyle wypić w jeden weekend. Piję dużo wody, herbatę z czystka i szklankę soku świeżo wyciskanego z owoców. Napoje gazowane w ilości 250-500 ml jedynie raz w tygodniu, ale nie zawsze. Kawa nie częściej niż raz w tygodniu, z mlekiem roślinnym i bez cukru. Po odstawieniu laktozy czy alkoholu odeszło najwięcej, najbardziej kalorycznych produktów i mam problem z głowy. Nawet muszę się pilnować by jeść odpowiednio dużo, szczególnie poszukuję roślinnych źródeł białka. Jeżeli chcesz schudnąć radzę nie okłamywać samej siebie i nie podjadać! Trudno, pomyśl, że to stan przejściowy, przyjdzie jeszcze czas na delektowanie się ulubionym ciastkiem. Jak już nad sobą zapanujesz i będziesz miała na tyle silną wolę by zjeść jeden kawałek nie dziesięć. To jak postępowałaś do tej pory zaprowadziło Cię do miejsca w którym jesteś, jeżeli nie chcesz by dalej tak wyglądało Twoje życie - zacznij działać! ĆWICZENIA Można schudnąć będąc jedynie na diecie, ale to dłuższy proces o obniżonej kaloryczności posiłków. Ostateczny efekt i tak może nie być wystarczająco satysfakcjonujący, ponieważ mięśnie będą słabe, a skóra ciała mało jędrna. Po za tym stałe obniżenie kaloryczności posiłków prowadzi do spowolnienia przemiany materii i pomimo początkowych efektów, później nastaje zastój wagi. Zdecydowanie polecam włączyć do swojego życia aktywność fizyczną na stałe. Nie tylko spali kalorie spożywane w ciągu dnia, ale również zmagazynowany tłuszcz w naszym ciele, pobudzi wspomniany metabolizm. Podczas uprawiania sportu w ciele zachodzą niesamowite mechanizmy, między innymi wydzielane zostają endorfiny, które dodatkowo umilają życie. Stąd można zaobserwować wiecznie uśmiechnięte spocone twarze na instagramach czy innych facebookach. Dzięki aktywności fizycznej, możesz szybciej osiągnąć wymarzony cel, a Twoje ciało zmieni się korzystnie. Zniknie upierdliwy cellulitis, pośladki uniosą się, a brzuch będzie płaski nawet po jedzeniu. Wiem, że początki bywają trudne i wewnętrzny leń podpowiada byś pospałą dłużej, lub poleżała i obejrzała kolejny serial czy zajęła się innymi bzdurami. Na początek najlepiej jest się zmusić do jakiejkolwiek aktywności fizycznej co najmniej 3 razy w tygodniu. Znasz swój plan pracy/studiów? Dopisz do niego obowiązkowo sport, czy to rano czy wieczorem. Sporów jest tyle do wyboru, że na pewno znajdziesz coś co polubisz. Z doświadczenia wiem, że łatwiej zrobić rano trening, niż wieczorem, po całym męczącym dniu. Wieczorami rozprasza nas więcej rzeczy, no i przecież chcemy mieć też czas dla rodziny i znajomych, prawda? Moja aktywność: Zaczęłam z grubej rury: ćwiczyłam 6 razy w tygodniu po 30 minut 5-tygodniowy program Focus T25 alpha z Shaunem T. Później przyszedł czas na miesięczne wyzwanie bikini z Ewą Chodakowską, również 6 razy w tygodniu, treningi po 30-60 minut w zależności od dnia. Trzeci miesiąc to mieszanka treningów z Ewą Chodakowską, ze strechingiem z Focusa, bieganiem oraz jazdą na rowerze. Zainteresowałam się również jogą. Trenuję 4-6 razy w tygodniu po 30-60 minut, w zależności od tego ile miałam czasu, chęci i siły. Celowo zmieniam treningi, by się nie nudzić, rozruszać różne partie ciała. Raz trudniejsze, raz łatwiejsze. Pomimo, że ćwiczę regularnie zdarza się miewać zakwasy ;) W dalszym ciągu ćwiczę w domu (po za bieganiem i jazdą na rowerze) i nie zamierzam zapisywać się na siłownie, ewentualnie skorzystam z zajęć jogi, by ktoś mnie pokierował jak poprawnie wykonywać dane pozycje. Jestem już na tym etapie w życiu, że jestem z siebie ogromnie zadowolona! Zrobiłam kawał dobrej roboty, czuję się świetnie i zdrowo. Nie chcę przestawać bo obecny tryb bardzo mi sprzyja. Nie czuję wyrzutów sumienia, gdy odpuszczam trening na dwa, a nawet czasami trzy dni z rzędu, ale zaczynam tęsknić i prędzej czy później wracam do sportu. A gotowanie i odkrywanie nowych smaków? Sprawia ogromną frajdę! Dawno nie byłam tak optymistyczna jak teraz;) Tym akcentem chciałabym zakończyć ten długi artykuł. Zdjęcia do tego postu pochodzą z mojego instagrama, gdzie codziennie dodaję kolejną porcję inspiracji:) Wydaje mi się, że wyczerpałam temat, jeżeli masz pytania pisz w komentarzach, postaram się odpowiedzieć najszybciej jak to możliwe:) Podcast: Play in new window | DownloadMleko jest niezdrowe i wpędzi Cię w to wcale nie jest żaden clickbaitowy tytuł, tylko sama prawda, doświadczenie wielu ludzi. Tyle, że przeciw tej prawdzie stoją grube pieniądze (rozejrzyjcie się tylko po pierwszym lepszym supermarkecie, jaką powierzchnię zajmują w nim: mleko i jego przetwory), potężne lobby i nasze po prostu otwarcie się nie mówi, żeby nie powiedzieć za dużo. Ale czy trzeba mówić, udowadniać, przekonywać. Może tylko wystarczy zestawić sobie te kraje, które mają największe spożycie mleka i te które mają najgorsze statystyki chorób np nowotworowych. Raczej nie będą to kraje, w których mleka wypija się mało, np kraje azjatyckie… Ale to tylko jeden z 10 -ciu powodów, by jednak tego mleka wypijać jak najmniej….10 powodów, by jednak nie pić byłam bezdyskusyjną wyznawczynią tej codziennej rutynowej świętości: codzienna, sycąca szklanka mleka na dobry początek dnia… Ale kiedyś też byłam osobą borykającą się z poważnymi problemami zdrowotnymi (problemy larygnologiczne). Aż pewnego dnia zdesperowana brakiem jakiejkolwiek poprawy, mimo tylu starań, tylu wizyt u tylu lekarzy i tylu lekarstw, po prostu odstawiłam mleko i produkty mleczne. Problemy laryngologiczne – jak ręką odjął. Przypadek? Zbieżność? Jeżeli przypadek, to nie jestem jedynym takim przypadkiem…. Kiedyś, przez całe swoje życie moja mama wmuszała w siebie, jeżeli nie mleko, to jego przetwory. Wcale jej to nie służyło. Miała niezdiagnozowaną nietolerancję na laktozę. Tyle, że w tamtych czasach, w jej czasach to była herezja. Pij mleko na zdrowie?Taka była wówczas poranna modlitwa każdego sumiennego pierwszoklasisty….. Moja mama była dzieckiem w latach 50-tych/60-tych… Dlatego święcie wierzyła, że mimo że mleko wywoływało u niej odruch wymiotny (spontaniczna reakcja organizmu), trzeba pić mleko na zdrowie: na osteoporozę, na pełnię sycącej energii….Kiedy już naprawdę nie mogła pić mleka, przestawiła się na jego pochodne (sery, twaróg), które jej organizm co nieco lepiej przyswajał. Sumiennie wywiązywała się z tego wyuczonego obowiązku względem swojego zdrowia. Którym w jej przekonaniu była codzienna porcja produktów mlecznych. Jak miliony innych osób tak dała się nabrać na zdrowie. Tymczasem mleko przyniosło jej chorobę. Zrozumieliśmy to za późno. Odeszła zbyt szybko, zbyt młodo, niepotrzebnie…. Stwardnienie rozsiane… Co prawda takie lekko podejrzane, bez pewności, czy zostało ono do końca dobrze zdiagnozowane…. Tymbardziej, że podejrzanie pojawiło się u niej dopiero po 50-ątce. A ona przez całe swoje życie sumiennie piła mleko, mimo że go nie te wszystkie choroby typu stwardnienie rozsiane…. Czy nikogo nie zastanawia ten wysyp wszelkiej maści chorób autoimmunologicznych. Czy nikt nie potrafi powiązać tego z naszym współczesnym stylem życia. Nie potrafi? Czy raczej nie chce? Bo w grę wchodzą duże, naprawdę duże pieniądze. Bo policzcie tylko sobie…. Nie, tego nawet nie da się ładowane w promocję produktów mlecznych…. Nie słuchaj reklam. Wsłuchaj się w swój organizm. Ten powie Ci prawdę. Nawet jeżeli jako dzieciom powtarzano nam: Pij mleko na wcale nie znaczy, że w każdym wieku mleko nam pierwsze z wiekiem możemy coraz gorzej przyswajać produkty mleczne. A jednak robić to siłą przyzwyczajenia. Niestety w dłuższej perspektywie czasowej takie ignorowanie potrzeb własnego organizmu może mieć poważne konsekwencje… Długofalowo. Fermentacje, gazy, bóle brzucha, zakłócenie wrażliwej równowagi flory bakteryjnej. Co prowadzi de facto do tego, że rozregulowujemy nasz organizm. A czym że jest choroba? Jak nie utratą pewnej może mamy rozwiązanie w zasięgu ręki…. Dręczą Cię pewnego typu problemy zdrowotne – po prostu – spróbuj odstawić na jakiś czas produkty mleczne i poobserwować swój organizm. Jeżeli problem zniknie, czy sam samoistnie się ureguluje? Czy muszę palcem wskazywać winnego?Jak to: odstawić mleko… Przecież pijemy je od dziada pradziada, święta tradycja. No, nie do końca. Bo raptem na przestrzeni jednego wieku mleko i produkty mleczne z produktu pobocznego stały się podstawą pożywienia. Tyle, że nam od dziecka powtarzano, by robić to, tzn pić mleko na zdrowie…… Ale tu wcale nie chodzi o to, by pić je na siłę. Bo kiedyś nam służyło. Bo dzisiaj zwyczajnie może mniej nam pisanie o tym, że jednak można inaczej, to trochę taka beznadziejna walka z wiatrakami…. Bo za mlekiem stoją ogromne pieniądze. A tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze, pal diabli zdrowie milionów ludzi…. Bo policzcie sobie tylko te bezkresne reagły z mlekiem i jego przetworami w supermarketach. Te jogurty, sery, desery na bazie mleka. Nie doliczycie się…. ZAPRASZAM DO FACEBOOKOWEJ GRUPY DIETA BEZGLUTENOWA – DIETA dobrych powodów, dla których warto ograniczyć spożycie Nie zostaliśmy zaprogramowani do tego, by pić mleko przez całe nasze jeżeli nasz organizm został zaprogramowany na picie mleka. Ale tutaj chodzi o mleko matki. I tylko w pierwszych miesiącach naszego życia. Tymczasem mleko krowie to nie to samo. Bo mleko krowie zawiera 3 razy więcej białek od mleka matki i więcej czynnika wzrostu IGF-1. Z kolei ten czynnik wzrostu może przyczyniać się do proliferacji (namnażania komórek rakowych). Inne źródła sugerują, że przyjmowanie mleka krowiego od bardzo wczesnego wieku może przyczynić się do wystąpienia cukrzycy typu 1 u osób posiadających ku temu predyspozycje genetyczne. Tymczasem można żyć i nie jeść produtków mlecznych. A przynajmniej można spożywać je w sposób co najmniej umiarkowany. Oczywiście z wyjątkiem tych, którzy cierpią na alergie czy nietolerancje pokarmowe. Ale nawet, jeżeli w miarę trawimy mleko, najlepiej byłoby wybierać produkty mleczne dobrej jakości, z hodowli ekologicznej. I przede wszystkim zachować tu UMIAR. Nie zjadać więcej niż 4-5 produktów mlecznych w tygodniu (w przypadku dorosłych) i 1 dziennie dla dzieci. Bo niesety….2. Mleko wymaga od nas sporo wysiłku na jego najlepiej byłoby wybierać produkty mleczne wstępnie przetrawione: jogutry, kefiry lub produkty wstępnie przetrawione jest twaróg. Dodatkowo, równolegle wskazana by była dieta w swojej przewadze wegetariańska RAW FOOD, która odżywi naszą florę jelitową. Można również sięgnąć po mleczne zamienniki mleka krowiego, takie jak mleko i produkty z mleka koziego i owczego. Czyli pochodzące od zwierząt bliższych nam gabarytowo. Co oznacza, że ich mleko zawiera mniej czynników mleko kozie? Bo po prostu koza jest mniejsza. Cząsteczki jej mleka są mniejsze, czyli to jej mleko jest dla nas lżej strawne. Podobnie jak mleko owcze. A do tego człowiek wcześniej udomowił kozę. Co oznacza, że nasze geny miały więcej czasu na przystosowanie się do jej jeszcze lepsze byłoby mleko oślicy, czy mleko klaczy. Te zwierzęta podobnie jak my posiadają jednokomorowy żołądek. W odróżnieniu od krowy, która wszystko przemiela w jak to się mówi 4 żołądkach, w rzeczywistości w jednym żołądku czterokomorowym. Dlatego też mleko od zwierząt że tak powiemy, bardziej zbliżonych do nas anatomicznie, czyli zwierząt jednożołądkowych (czy o jednym żołądku jednokomorowym) będzie dla nas lżej strawne. Gdyż najbardziej zbliża się do składu mleka macierzystego. Dlatego po prostu będzie powodować mniej alergii. Teraz jeżeli chodzi o sery:Najlepsze są te jak najdłużej przefermentowane….Ale tutaj np mniej serów pleśniowych. Bo sery pleśniowe zawierają pleśnie, które mogą wejść w “konkurencję” z naszymi dobrymi bakteriami. Dlatego lepiej spożywać je okazjonalnie. Tu jeszcze taka mała uwaga, dla tych, co z zasady są na diecie: im dany ser jest bardziej suchy, tym więcej zawiera w sobie białka i tłuszczów. 3. Mleko a problem nietolerancji na mleko i mleko wywołuje u niektórych osób: alergie czy nietolerancje. Np na laktozę, czyli cukier zawarty w mleku. I tak np we Francji stwierdzono, że połowa dorosłych ma problem z jego przyswajaniem. W Afryce, czy Azji taką nietolerancję wykazuje aż 80% dorosłych. Bo, by latoza została odpowiednio zasymilowana, najpierw musi ona zostać odpowiednio poszatkowana przez odpowiedni enzym, czyli laktazę. Tymczasem z wiekiem maleje ilość tego enzymu, który mamy do naszej dyspozycji w organiźmie. Zostaje nam 5-10% jego wyjściowej zawartości. Co oznacza, że owszem zostaliśmy zaprogramowani genetycznie do tego, by pić mleko matki za młodu. Ale tylko za młodu. Jeżeli z wiekiem ubywa nam laktazy, to dlatego, że nasz organizm w pewnym wieku tego mleka już więcej nie ma pić. W momencie, kiedy wyrobliliśmy sobie zęby, to tak na prawdę już mleka matki nie potrzebujemy. Kazeina. Bo ostatnio dużo mówi się o niej.. Bo ten problem: alergii na kazeinę dotyczy coraz większej liczby osób. Szacuje się, że kazeina odpowiada aż za 60% przypadków alergii na mleko krowie. Alergia? Czyli przesadna odpowiedź naszego systemu odpornościowego na białko zawarte w mleku ta (kazeina) została źle przetrawiona przez nasze enzymy trawienne. A niestety: źle przetrawione białka podrażniają naszą barierę jelitową (- zespół nieszczelnego jelita). Wymuszają przejście i przedostają się (na naszą zgubę) do krwiobiegu. Co wywołuje reakcję obronną ze strony układu odpornościowego. To czwarta pod względem częstotliwości alergia pokarmowa u dziecka. Symptomy: bóle brzucha, biegunki, katar, kaszel, astma, egzema, swędzenie byłam dzieckiem mało mówiło się o tego typu problemach. Dzisiaj mam wrażenie, że nastąpiła ich prawdziwa eksplozja. Dlaczego? I tu może warto zadać sobie to podstawowe w sumie pytanie: dlaczego?Bo mleko, które pijemy dziś już nie jest takie samo, jak kiedyś. Niby nostalgiczny, sentymentalny banał, który zwykliśmy zwyczajowo ignorować machnięciem ręki. Przyzwyczailiśmy się do tego. Nic nie jest tak same jak kiedyś i już nie zagłębiamy się w to. A jednak zróbmy to. Poszukajmy dalej…. Bo jeżeli dzisiaj anachronizmem byłaby postać Ireny Kwiatkowskiej – kobiety pracującej w 40-sto latku, która w jednym odcinku (jak w każdym kilkakrotnie zmieniała profesję), aż przebranżowiła się w “roznosicielkę” mleka. Po klatkach schodowych. Podobno kiedyś istniał taki zawód…. Co wcale nie znaczy, że dzisiaj zmniejszyliśmy nasze spożycie mleka. Nie, to mleko było kiedyś inne. Począwszy od tego, że było przechowywane inaczej, tj. w szklanych butelkach. Ale to prawdopodobnie przyczyniło się również do zakorzenienia pokutujących w nas do dzisiaj przekonań, że mleko powinno być podstawą pożywienia. Wspieranego grubymi pieniędzmi ładowanymi w reklamę…. W pokoleniu dzisiejszych 40-stolatków, których dzieciństwo upłynęło pod znakiem i troskliwą opieką roznosicieli opakowania na bardziej ekonomiczne i bardziej praktyczne w dystrybucji to tylko przykrywka dla zmian, które zaszły w jego kot padłby trupem, gdyby wypił dzisiaj całą miskę taką teorię, czy tezę stawia w swojej książce światowej sławy japoński lekarz – gastroenterolog Hiromi otruć swojego kota, nalej mu miseczkę że dzisiaj nikt już nie karmi swojego kota mlekiem. Od tego są wygodniejsze w użyciu kocie, czy psie chrupki. Wszechstronne. Sama wygoda i ekonomia. I chyba coś jeszcze, jeżeli krytycznie przyjrzymy się, jak one uzależniają naszych czworonożnych przyjaciół? Tyle że znowu mało kto się nad tym zastanwaia. A jeszcze mniej osób mówi o tym publicznie? Nie wiem, w czym tkwi fenomen kocich chrupek… Nawet nie napiszę tego między wierszami. Ale w pewnym sensie fascynuje i zastanawia…Moje koty, w momencie, kiedy posmakowały kocie chrupki, nie chciały już zjeść czegoś innego. Jak w tej reklamie. Tyle, że moje koty jej nie oglądały. Zabijały się o te kocie chrupki. Tak, jak wcześniej zabijały się o kawał świeżego mięsa. Nie koloryzuję, ani nie beletryzuję. Tylko włączam swój zmysł krytyczny… Między wróćmy do mleka….Dlaczego dzisiejsze mleko jest inne od tego wczorajszego. Bo jest ofiarą swojego sukcesu. Produkowane na masową skalę, taaaaaaaaaakimi środkami. Mleko po drodze do naszego porannego kubka przechodzi 20 – 30 etapów transformacji. obróbki. A w tym naszym kubku ląduje nie mleko od jednej krowy, prosto z alpejskiego pastwiska. Tylko od całego stada krów, albo jeszcze więcej…. A teraz…Dlaczego obserwuje się coraz wcześniej pojawiający się trądzik u młodzieży, czy nawet u dzieci 8 – 9 cio letnich. Który trwa coraz dłużej. Który nawet dotyczy osób w pewnym wieku. 4. Mleko zakwasza dieta, nasz sposób ożywiania się w ogóle bardzo mocno zakwaszają organizm. Tu szczególnie: mleko i jego przetwory, mięso, wędliny, cukry dodane do wszelkiej maści produktów. No i stres. Skutek jest taki, że nasz organizm zakwasza się. A wtedy nie ma wyboru, tylko czerpać z rezerw wapnia zawartych w naszych kościach, zębach itp, żeby zrównoważyć w jakiś tam sposób to galopujące zakwaszenie… Tutaj naturalnie pomaga dieta o przewadze warzyw. Relaks, życie w mniejszym pośpiechu i wyeliminowanie, czy ograniczenie pewnych produktów, które ten stan Mleko jest przyczyną rozlicznych współczesnych problemów ze się, czego jestem żywym dowodem, że można by wyeliminować sporo problemów zdrowotnych, odstawiając na bok – mleko. Tu chodzi głównie o problemy: laryngologiczne, dermatologiczne, problemy związane z trawieniem…. Jak się przekonać o tym, czy mnie też ten problem dotyczy? Bardzo prosto. Wystarczy testowo wyeliminować produkty mleczne na kilka tygodni. Wtedy bowiem często stwierdza się poprawę u osób wykazujących nadwrażliwość. Lub nawet całkowite zniknięcie problemów: laryngologicznych, dermatologicznych czy problemów z trawieniem. Na co jestem żywym dowodem. Pozbyłam się dręczącego mnie od lat chronicznego bólu gardła (na który nie pomagało już nic innego), dopiero po konsekwentnym i definitywnym odstawieniu produktów Japonki, które nie piją mleka, wcale nie cierpią na osteoporozę, a europejskie kobiety – mleko podobno pomaga na osteoporozę… Tu tylko taki mały bemol i zupełnie niezrozumiały paradoks. Dlaczego kraje mlekiem płynące, w których społeczeństwa spożywają niebotyczne ilości mleka: Szwecja, Norwegia, Niemcy, czy USA – najsilniej dotyka ten problem osteoporozy?A Japonki, które nie piją mleka, a przynajmniej nie w takich ilościach, jak my Europejczycy – osteoporozy prawie że nie znają. Czy to tylko taki niezrozumiały paradoks? Czy raczej dowód, zbijający pewien mit….Bo mit jest taki: Mleko to wapń. Fakt… A z tego punktu rachunek jest już prosty. Ale celowo zniekształcony tak, by wyszło że trzeba pić jeżeli nasze dzienne zapotrzebowanie na wapń wynosi 1 g dziennie. Możemy pokryć je w zupełnie inny sposób. Bo np wapń zawarty w warzywach (czy migdałach) jest dużo łatwiej przyswajalny niż ten z mleka7. Mleko a choroby cywilizacyjne typu nadwaga, cukrzyca, nowotwory….Bo niewątpliwie jest jakiś związek między intenstywnym spożyciem mleka a pewnymi współczesnymi chorobami typu: nadwaga, cukrzyca, osteoporoza. Tyle, że nikt do końca, czarno na białym, nie chce tego, nie potrafi, czy nie może dowieść. Może dlatego, żeby czasem nie rozsierdzić potężnego mlecznego lobby… Tymczasem… Są badania nieśmiało wskazujące na pewne zbieżności i nieszczęśliwe zbiegi wypadków. NpMleko a Rak piersi?Są badania, które wskazują na zwiększone ryzyko zgonu na skutek raka piersi w powiązaniu ze spożyciem mleka. Mówią one o tym, że ryzyko zgonu z powodu raka piersi jest wyższe o 90% u kobiet, które spożywają dziennie 3 szklanki mleka w stosunku do tych, które wypijają mniej niż jedną szklankę mleka na To, co pijemy, to już nie jest mleko od jednej krowy. Tylko od stada mleko niewiele ma wspólnego z mlekiem prosto od krowy. Bo nawet jeżleli reklamy poetycko każą nam wierzyć w tę krowę z alpejskich stoków…. Czy nęcą wizją beztrosko pasącej się krowy na bezkresnych alpejskich pastwiskach … To dzisiejsza produkcja mleka i jego przetworów, nasze swoiste uzależnienie od tego rodzaju produktów i popyt na nie sprawiają, że takie urokliwe obrazki w wielu przypadkach można włożyć między bajki. Po prostu. Bo to już nie jest to samo mleko, co kiedyś. Prosto od krowy. Dzisiaj to już jest zupełnie inna bajka. Bo w jednym kupnym litrze mleka możemy znaleźć, przemieszane razem, mleka nie od jednej krowy. Ale nawet od 30 000 krów. 30 000 różnych profili immunologicznych. Szklanka mleka, ale pozbieranego od całego stada krów. A jeszcze po drodze mleko przechodzi 20-30 etapów transformacji. W konsekwencji jedna malutka szklanka mleka zawiera w sobie tyle różnych informacji, które musi przeanalizować, rozpoznać i poradzić sobie z nimi – nasz biedny układ czego zupełnie nie został zaprogramowany. Bo nasz praprapra…. przodek, jak pił mleko to od jednej krowy. Swojej swojskiej Krasuli. A jeszcze wcześniej ludzkość przeżyła kilka milionów lat w ogóle nie pijąc Ale na tym anachronizmie ukształtowały się nasze To już nie jest to samo mleko, co kiedyś. Krowy dzisiaj odżywiają się zupełnie inaczej. Dzisiejsze krowy odżywiają się INACZAJ niż kiedyś. Wcale nie dlatego, że tak chcą. Dlatego, że to dyktują im twarde prawa rynku. Coraz twardsze dla współczesnych rolników i hodowców. Bo wszędzie panuje coraz większa konkurencja. Kiedyś krowy spokojnie skubały sobie trawkę. Tak, jak natura w swojej mądrości to sobie zaplanowała. Dzisiaj podaje się im na talerzu, tzn do koryta mocno energetyczną żywność: mieszankę kukurydzy, rzepaku, zbóż. Nie z jakiejś szczególnej dobroci serca dla krów. Nie. Dlatego, że rachunek ekonomiczny jest prosty. Chodzi o to, by produkować więcej. Coraz to więcej. A krowy to takie prawdziwe przodowniczki pracy. Produkują po 27 000 litrów że w tzw międzyczasie, tzn nie wiedząc kiedy: przeszliśmy z 2 000 l mleka rocznie na krowę do 27 000. Gdyby tylko od nas, ktoś wymagał, by pracować 13 razy więcej. Fizycznie niewykonalne. A krowa tak takiej ilości mleka wymaga energii, której krowa nie znajdzie na samym pastwisku. Dlatego jej codzienna dieta została wzbogacona o mieszaninę siana i zbóż, wzbogaconych z kolei w witaminy i składniki mineralne. Czyli generalnie podaje się jej coś bogatego w ziarna, ale za to o małej zawartości błonnika. Co może z kolei powodować u krowy problemy z znowu twarde prawa rynku. Kiedy krowy zaczynają produkować mniej mleka, idą na ubój. Jeszcze można je na coś wykorzystać… Czyli przerobić na stek wołowy. 10. Krowy też nas to poprostu – szklanka mleka. Dla szczodrze obdarowującej nią nas krowy – szklanka goryczy. Krowy – są zwierzętami inteligentnymi i społecznymi. Nie produkują mleka dla nas z czystej dobroci serca. Zmuszamy je do tego. Krowy są sztucznie zapładniane, po to, by potem odebrać im młode (zaraz po porodzie). A dalej całe życie krowy jest jedną wielką tęsknotą. Bo życie krowy biegnie od jednego sztucznego zapłodnienia do drugiego, od jednej ciąży do drugiej. Ledwie urodziła, na nowo jest roku krowa rodzi małe, które są jej odbierane zaraz po porodzie. Bo krowa ma produkować mleko do udoju (dla nas), a nie dla swojego to pozostawia po sobie rany emocjonalne. Krowa mleczna nigdy nie zazna radości przytulenia swoich małych. Te zostają oddane do krowiego przedszokola – kołchozu. A krowa-mama jest tu tylko po to, by produkować mleko. I tylko do czasu, kiedy robi to w miarę wydajnie. Bo potem to my zrobimy z niej odrobina bezlitosnej matematyki: jeżeli krowa może żyć co najmniej lat 20. W praktyce idzie pod ubój raptem po 5-ciu latach. Kiedy jej produkcja mleka zaczyna spadać. Taki to jest ten nasz rachunek ekonomiczny. Recykling krowy w krowa też ma uczucia. My co prawda traktujemy ją jako maszynkę do produkcji mleka. Ale …. jej osobiste dylematy, rozdarcia, emocje związane z utratą swojego dziecka też przenikają do jej mleka…. To po prostu jest coś nierozerwalnego i krowiego cierpienia w jednej małej szklaneczce mleka. A jeżeli jeszcze weźmiemy pod uwagę, że ta symboliczna szklanka mleka w praktyce pochodzi od całego stada krów… Niestety, nie mamy możliwości rozróżnienia butelki mleka pochodzącego od dobrze traktowanej krowy od tej mającej bardzo smutne życie. Wszystko jest tu dogłębnie przemieszane….Współczesne krowy są specjalnie genetycznie wyselekcjonowane pod kątem zdolności do produkcji mleka. Dlatego współczesne krowy np produkują dwa razy więcej mleka niż te w latach 60-tych. Same przodowniczki pracy. Ale…. Jeżeli krowa naturalnie daje 7 kg mleka dziennie, my potrafimy wycisnąć z niej dużo więcej. Tak zwiększyć jej moce przerobowe, że zamiast 7-iu kilogramów to będzie 27. Ale jaki to wysiłek dla biednego zwierzęcia. Profesor John Webster ze Szkoły Weterynaryjnej z Bristolu porównuje codzienny wysiłek krowy z wysiłkiem kolarza podczas kolejnego etapu Tour de France. A oni przecież wszyscy są na dopingu…. A krowa biedaczka robi to bez krowy nie są szczęśliwe. Wcale nie mają takiego sielsko-anielskiego życia, jak to widzimy w reklamie…. Uśmiechnięta krówka radośnie pasąca się na alpejskich stokach. Prawdziwe slow life. Obolałe, rozrośnięte wymiona, krowa ciężko postękuje, wszystko ją pobolewa. Gabaryty jej wymion (związane z wymuszonymi przez nasze zachcianki nienaturalnie rozepchanymi mocami przerobowymi) zmuszają ją do nienaturalnego rozstawienia kończyn. Co często powoduje to, że krowa tego bolesne infekcje wymion, problemy z metabolizmem…Nie ma że boli, bo my chcemy naszej codziennej porcji gorzka prawda jest tak, że my też często jesteśmy zrobieni w krowę… Chcielibyśmy wierzyć, że pijemy mleko na zdrowie…. Niestety. Spróbujcie tylko odstawić je na jakiś czas, a Wasze zdrowie i Wasza linia prawdopodobnie Wam za to podziękuje. ZAPRASZAM DO FACEBOOKOWEJ GRUPY DIETA BEZGLUTENOWA – DIETA BEZMLECZNA. Pozdrawiam serdecznie Beata